Dr Whitney Bowe o mikrobiomie
Aktualności
Dr Whitney Bowe o mikrobiomie

Podczas 40. Kongresu LNE będziecie mogli posłuchać pierwszego w historii naszego wydarzenia wideowykładu przygotowanego specjalnie dla LNE przez światowej sławy dermatolożkę – dr Whitney Bowe! Pytania do wykładu opracowaliśmy wraz z branżowymi ekspertami współpracującymi z LNE.

 

Dr Bowe jest jedną z pionierek badań nad mikrobiomem i jego wpływem na nasze zdrowie oraz stan skóry. Jest liderką w swojej dziedzinie i jedną z najbardziej pożądanych specjalistek dermatologii w Stanach Zjednoczonych. Cieszy się ogromnym zainteresowaniem mediów – jest zapraszana do dzielenia się swoją wiedzą w wielu programach telewizyjnych, m.in. Good Morning America, The Rachael Ray Show, The Doctors oraz The Dr Oz Show, a artykuły jej autorstwa ukazują się na łamach magazynów „Wall Street Journal”, „The New York Times”, „Allure” oraz „InStyle”.

Dr Bowe zawsze trzyma rękę na pulsie: śledzi najnowsze badania, rozwój technologii, innowacyjne produkty i trendy, a jednocześnie potrafi w prosty i zrozumiały sposób wyjaśniać nawet najbardziej skomplikowane terminy medyczne i koncepcje, dzięki czemu stała się ulubionym dermatologiem Ameryki.

Brzmi ciekawie? Zapraszamy do lektury artykułu o mikrobiomie, który ukazał się na łamach LNE, a powstał na podstawie fragmentów książki autorstwa dr Bowe „Ukryte źródło piękna” (do kupienia na www.sklep.lne.pl)

 

Jeszcze 30 lat temu w dermatologii królowało podejście zakładające, że to, co jemy, nie ma większego wpływu na stan cery. Specjaliści, którzy uważali inaczej, nie byli traktowani poważnie w naukowym środowisku, a pacjenci latami stosowali kuracje (często antybiotykowe), które nie przynosiły pożądanych efektów. Dziś – m.in. dzięki „naukowemu buntowi” dr Whitney Bowe, która odważyła się podważyć ogólnie przyjęte w dermatologii założenia – wiemy, że dieta ma ogromy wpływ na zdrowie naszego organizmu i kondycję skóry.  

– W przeciwieństwie do poglądów, które bardzo długo utrzymywały się w mojej dziedzinie, dieta to pierwszy i najważniejszy czynnik wpływający na jakość i wygląd skóry. Jedzenie stanowi informację dla każdej pojedynczej komórki, która sprawia, że… ty to ty. Wszystko, co jesz, staje się częścią nie tylko twojego „wewnętrznego krajobrazu”, ale także oddziałuje na wygląd zewnętrznej powłoki twojego ciała. W rzeczywistości nie ma bardziej bezpośredniego sposobu na to, by wpłynąć na stan zewnętrznego i wewnętrznego środowiska naszego ciała, czyli mikrobiomu, niż przez określone zmiany w sposobie odżywiania. Tak, mam świadomość tego, że prawdopodobnie ten pogląd zaburza teorie, które do tej pory słyszałaś o relacji pomiędzy dietą a skórą. (…)  Jednak faktem jest, że jedzenie jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na zdrowie człowieka, wliczając w to zdrowie skóry. To stary news, który w dzisiejszych czasach zyskał nowe życie – pisze w książce „Ukryte źródło piękna” dr Bowe.

Po tym odkryciu dr Whitney Bowe poszła jednak o krok dalej i skupiła swój naukowy zapał na badaniach nad ludzkim mikrobiomem i jego wpływem na wygląd. 
Dziś dermatologia (a co za tym idzie – także kosmetologia) staje w obliczu nowych wyzwań, a dwa z nich wydają się mieć dla tych dziedzin największe znaczenie. Pierwszym z nich jest z wzrost antybiotykoodporności bakterii, przez co stosowane dotychczas kuracje stają się mniej efektywne, a drugim nowe odkrycia dotyczące ludzkiego mikrobiomu i związane z nimi zupełnie nowe możliwości terapeutyczne. 
Dodatkowo, biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w czasach obsesji czystości i dezynfekcji (które jednocześnie wspierają oporność szczepów bateryjnych i niszczą naturalnie występujące na naszej skórze dobre bakterie) – czeka nas zmiana podejścia zarówno do pielęgnacji, jak i higieny.

Tajemnice mikrobiomu

Badania nad ludzkim mikrobiomem były prowadzone już na początku XX wieku, jednak dopiero dziś mamy narzędzia, które pozwalają nam tę wiedzę wykorzystać i odpowiednio poszerzać. 
Tak naprawdę każdy z nas jest chodzącym ekosystemem – domem dla bilionów niewidocznych mikroorganizmów, głównie bakterii, które zamieszkują nasze wnętrze i bytują na naszej skórze. Wiemy już, że większość z nich dołącza do nas już w pierwszych dniach życia, a część nawet w łonie matki. Do pierwszej (i najważniejszej) kolonizacji naszego organizmu bakteriami dochodzi podczas porodu – kiedy noworodek przechodzi przez drogi rodne matki. Wtedy – jak mówi dr Bowe – nasz mikrobiom „zakwita”. 

– Jeszcze kilka pokoleń wstecz nie wiedzieliśmy o tych mikrobach, ale przecież ewoluowaliśmy wraz z nimi przez miliony lat. W porównaniu do dwóch milionów unikalnych genów bakterii występujących w każdym ludzkim mikrobiomie, nasze zaledwie dwadzieścia trzy tysiące genów wypada blado. Jesteśmy „metaorganizmem”, żywym kolektywem mikrobów, żyjących wewnątrz i na powierzchni naszego ciała. Potrzebujemy ich, aby przetrwać. A już zdecydowanie są nam potrzebne dla zachowania urody – podkreśla dr Bowe.

Mikroby, które żyją w naszych jelitach, są prawdziwymi „tytanami pracy”. Biorą udział w procesach trawiennych, pomagają w absorbcji składników odżywczych, mogą uwalniać enzymy i inne istotne dla naszego organizmu substancje (np. neuroprzekaźniki, dopaminę czy serotoninę). Okazuje się, że ok. 90% serotoniny, która zwana jest hormonem szczęścia, nie jest wytwarzana przez mózg – produkują ją głównie dobre bakterie jelitowe! Na co jeszcze wpływają nasze bakterie jelitowe? Na układ hormonalny, procesy metaboliczne, a nawet na jakość snu. Co jednak najbardziej istotne – wzmacniają, regulują i wspierają one nasz układ immunologiczny, a poprzez jego komórki pomagają zarządzać szlakami stanu zapalnego. Dr Bowe wyjaśnia: Bakterie jelitowe mogą wpływać na ryzyko powstawania wielu chorób przewlekłych

– od schorzeń neuropsychiatrycznych i degeneracyjnych zaburzeń mózgu po choroby autoimmunologiczne, metaboliczne (jak otyłość czy cukrzyca), nowotworowe, a także schorzenia dermatologiczne – od trądziku po łuszczycę, egzemę, przedwczesne starzenie się skóry czy utratę włosów (u kobiet i mężczyzn). Wspólnym mianownikiem tych schorzeń jest przewlekły stan zapalny.

Co znajdziemy na skórze?

Na powierzchni skóry znajduje się około biliona bakterii należących do ponad tysiąca różnych gatunków. Wszystkie wpływają na zdrowie i zachowanie skóry, a niektóre z nich zapewniają jej ważne życiowe funkcje. Kiedy ten ekosystem ulega zaburzeniu, objawy braku równowagi manifestują się w postaci znanych nam niedoskonałości.
Dzięki naukowcom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego wiemy już, że mikroby zamieszkują także głębsze warstwy skóry – aż do tkanki podskórnej! I to właśnie tu – głęboko w skórze – zachodzą reakcje pomiędzy mikrobiomem a układem immunologicznym. Badania nad mikrobiomem skóry rozpoczęły się tak naprawdę niedawno i naukowcy dopiero zaczynają rozumieć i monitorować to, jak wpływa on na skórę i resztę ciała. Nowe badania pokazują bliski związek równowagi flory bakteryjnej skóry z zaburzeniami występującymi na jej powierzchni, np. z trądzikiem.

– Bakterie Propionibacterium acnes (P. acnes) przez długi czas łączono z powstawaniem trądziku, ale ponieważ jest to najczęściej i najobficiej występujący rodzaj bakterii w mieszkach włosów, zarówno u osób z trądzikiem, jak i tych z bezproblemową cerą, ich rola nie została wcześniej dobrze poznana i zrozumiana. Czy to możliwe, że różne szczepy P. acnes oddziałują na skórę w różny sposób i to właśnie ten czynnik wpływa na to, czy ktoś cierpi z powodu trądziku? Na to wygląda – stwierdza dr Bowe.

„Wewnętrzna robota”

Naukowcy podkreślają, że stan skóry jest ściśle połączony z tym, co dzieje się w naszym wnętrzu. Nie chodzi tu jedynie o jelita, ale także o połączenie pomiędzy mózgiem a skórą. Stan jelit determinuje nie tylko reakcje mózgu, ale też wpływa na to, co „myśli” nasza skóra. Tak – skóra myśli, a zbudowana jest z tylu komórek co 16 ludzkich mózgów! Dziś wiemy już, że podstawą promiennej, zdrowej skóry jest równowaga osi jelitowo-mózgowo-skórnej.  

– Oś jelita-mózg-skóra jest jednym z najintensywniej badanych obszarów nauki i wierzę, że to zapowiedź rewolucji w naszej dziedzinie, ponieważ pozwala nam – dermatologom, zobaczyć skórę w zupełnie nowym świetle. Po raz pierwszy możemy sobie wyobrazić przyszłość, w której nie staramy się jedynie okiełznać problemów skórnych, wymykających się  nam spod kontroli, ale możemy też odnaleźć ich źródło. Dzięki temu zamiast gasić przysłowiowe pożary, nie pozwolimy, by powstała wzniecająca je iskra – pisze dr Whitney Bowe. 

Jak zadbać o naszych „małych przyjaciół”?

Wiemy już, że styl życia, poziom stresu oraz dieta mają ogromny wpływ na stan naszego mikrobiomu – zarówno tego w jelitach, jak i na skórze. Jak zadbać o nasze dobre bakterie? Dr Bowe w swojej książce „Ukryte źródło piękna” opisuje swój 3-tygodniowy program, którego celem jest przywrócenie równowagi osi jelita-mózg-skóra. Na co szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę? Podstawą jest oczywiście zdrowa dieta, bogata w naturalne składniki, prebiotyki (czyli substancje będące pożywieniem dla bakterii probiotycznych), antyoksydanty i witaminy. Niezwykle istotne są też zmiany w stylu życia i dotyczy to nie tylko odpowiedniej dawki aktywności fizycznej, ale też czasu na relaks, medytację i zdrowy sen. Jednym z trzech filarów wspomagającego mikrobiom programu jest też odpowiednia pielęgnacja skóry. Co tutaj doradza dr Whitney (której wygląd jest żywą reklamą jej zaleceń)? W dużym skrócie – ograniczenie silnego oczyszczania i złuszczania skóry, rozsądną ochronę przeciwsłoneczną, stosowanie preparatów bogatych w antyoksydanty oraz wspieranie mikrobiomu skóry za pomocą preparatów probiotycznych.

– Wierzę w moc codziennego wspierania zdrowej równowagi w skórze poprzez aktywną pielęgnację. Za każdym razem, kiedy robisz coś, by pomóc swojej cerze, masz okazję przechylić szalę na swoją korzyść. Tutaj nie ma drogi na skróty. Kluczową sprawą jest codzienne zaangażowanie, tak samo jak spożywanie wielu różnych rodzajów probiotyków i znajdowanie czasu na relaks i ruch. Czasem trzeba zmienić strategię w oparciu o to, jak zachowuje się skóra (z wiekiem będzie zmieniała swoje upodobania – te ogólne i okresowe). Twoje bakterie mają różne potrzeby w zależności od pory roku, tego, ile podróżujesz, jaka jest pogoda, z jakim rodzajem wody mają kontakt, oraz tego, jakie wiadomości i sygnały otrzymują z wnętrza organizmu. Musisz reagować na te potrzeby, a twoja odpowiedź będzie (i powinna) się zmieniać w zależności od pory roku. Co więcej, nie ma tu uniwersalnych rozwiązań. To, co pasuje twojej koleżance, może nie sprawdzić się w twoim przypadku. Innymi słowy – słuchaj swojej skóry!

Kongres i Targi LNE
Relacje